A ja pracuję sobie, o! nie ma co, dla mnie to relaks, nie praca :-)
a oto efekty:
Kolce z koralików, na które nie miałam kompletnie pomysłu. Leżały jakieś półtora roku gdzieś zagrzebane, a dziś wena naszła i w końcu znalazło się zastosowanie dla miodowych, opalizujących kropli :-)
Kryształki przezroczyste w parze ze szklanymi serduszkami.
Druga kręciołkowa para, tym razem szkło crackle.
Następna kręciołkowa para i znów w brązach. To zestawienie chodziło za mną od wczoraj, dokładnie tak to miało wyglądać.
I znów zakręcone. Tym razem czerwień, szkło powlekane.
A to agaty, na które też dłuższy czas nie miałam pomysłu. Wyszły znów kręciołki.
A teraz odmiana! Tak!
Jak widać - bransoletka z jeżykiem w towarzystwie niebieskiego, powlekanego szkła.
Tak więc dziś wyszła mi cała kolekcja kręciołków. A po co one? A po to, żeby ryzyko zgubienia było jak najmniejsze. Zwykłe oczka czasem się odginają. A trening czyni mistrza, więc po całym dniu kręcenia już nikt nie zgubi mojego kolca, hehe :-)
Wczoraj zrobiłam zamówienie, bo zostałam bez bigli :-D paczucha pewnie przyjdzie w tygodniu jakoś, nie doczekam się chyba :-D
Póki co to tyle, nie omieszkam się pochwalić, jeśli nabroję coś nowego.
pozdrawiam tymczasem :-)