powyżej komplet z marmuru i elementów oksydowanych. w jego skład wchodzą kolczyki i naszyjnik (zawieszka wraz z łańcuszkiem). Wyszedł mi dość mroczny, ale jestem z niego bardzo zadowolona:)
Co tam mamy dalej...

Aha... kolczyki z malachitu. Fajny kamień, bardzo mi przypadł do gustu. Tutaj w towarzystwie przeplecionych kółek i kuleczek.

A z tymi kolczykami to była fajna historia. Pierwsza ich para była zrobiona troszkę inaczej, ale z opowiadań Marty wynikło, że kobietki się biły o te kolce. Niby nic takiego, żadnego szału, ale jednak. Potem powstała ta para, jaką widać na zdjęciu. Kupiła ją ode mnie na oko dziewięcioletnia dziewczynka:) strasznie jej się spodobały, aż dziwne:) fajnie jest trafiać w gusta kobietek w każdym wieku :D
Z nowszych wieści - mam nowy aparat:D znaczy, niby jeszcze nie mam, bo póki co za niego nie zapłaciłam, ale mam go już w swoich łapkach :D takiej okazji nie przepuszczę. Nowe zdjęcia mam zaszczyt wykonywać lumixem FZ-30 :)
i to na tyle. będę pisać, jak tylko dorwę się do jakiegoś łącza.
póki co życzę wszystkim wesołych, a przede wszystkim spokojnych świąt :)
a tymczasem idę się pakować:)